
Ile razy pod prysznicem, na spacerze albo na treningu wpadały mi do głowy nowe pomysły? Nie zliczę. Gdy któryś szczególnie mnie zaciekawił, od razu chciałem wiedzieć o nim więcej. Szukałem informacji, a potem, często bez dłuższego namysłu, siadałem do pracy.
Najczęściej tworzyłem w domu, dla własnej satysfakcji. Dziś widzę, że niektóre z tych pomysłów były naprawdę nowatorskie. Z każdym projektem zdobywałem doświadczenie, a moja pasja do technologii rosła.
Brakowało mi jednak zmysłu biznesowego. Nie wiedziałem, jak pokazać swoje pomysły innym i zbudować na nich biznes. Pomagałem więc lokalnym firmom, znajomym i organizacjom, w których pracowałem. Czasem za darmo.
30 lat w technologii
Przez ponad 30 lat rozwijałem się zawodowo w branży technologicznej. Z czasem trafiałem do coraz większych organizacji i międzynarodowych projektów.
(Tu warto dodać jedno, dwa zdania o tym, co było dla Ciebie najważniejsze w tych latach: projekt, z którego jesteś dumny, albo czego nauczyła Cię praca dla dużych marek.)
Wszystko układało się dobrze. I właśnie wtedy usłyszałem diagnozę.
Diagnoza
„Ma pan raka. Nie wiadomo, czy będzie pan mógł chodzić. Sytuacja jest bardzo poważna”.
Uśmiechnąłem się i odpowiedziałem: „OK”.
Lekarz zapytał: „Czy pan rozumie, co do pana mówię?”.
„Oczywiście”, odpowiedziałem.
Dopiero pół godziny później napłynęły mi do oczu łzy. Zacząłem prosić wszechświat, żebym mógł dalej żyć.
Nie wiedziałem wtedy, dlaczego tak bardzo chcę żyć. Myślałem o rodzinie i o własnej firmie, ale czułem, że to jeszcze nie cała odpowiedź. Miesiąc później zaczęła się moja walka o życie.
Po co chcę żyć
Przeżyłem, ale powrót do zdrowia zajął mi ponad trzy lata. Ten czas wiele we mnie zmienił. Zrozumiałem, że życie bez celu i pasji jest dla mnie puste i monotonne.
Odpowiedzią okazała się podróż: do siebie, do ludzi i w świat. Zgłębiam psychologię i szamanizm, tańczę i jeżdżę na festiwale, a swoje doświadczenia zbieram do książki o świadomym życiu.
Po drodze odkryłem coś jeszcze. Jedną z moich największych pasji jest dzielenie się wiedzą i doświadczeniem. To, co przez lata robiłem „przy okazji”, pomagając znajomym i lokalnym firmom, okazało się tym, co daje mi najwięcej radości.
Tak powstało Passion Ventures: z połączenia 30 lat doświadczenia w technologii z potrzebą wspierania innych w tworzeniu czegoś własnego.
Dla kogo jest Passion Ventures
Pomagam osobom, które mają pasję albo pomysł, ale nie wiedzą, jak zamienić je w konkretną ofertę i biznes online. Na przykład:
- terapeutce, która chce przyjmować klientów online, ale nie wie, od czego zacząć i jak się pokazać,
- nauczycielowi jogi, który prowadzi zajęcia od lat, a zapisy wciąż zbiera przez Messengera i karteczki,
- twórcy takiemu jak Fredrik, filmowcowi, który chciał pokazać swoje historie światu i rozwijać swój podcast w coś większego,
- osobie, która planuje warsztaty albo retreaty, ale gubi się w domenach, hostingu i narzędziach.
Czy jest im łatwo? Nie. Mają pasję, ale technologia i marketing zabierają im czas i energię, które wolą dać swoim klientom. Wiem, jak to jest, bo przez lata sam miałem pomysły, których nie umiałem zamienić w biznes.
Jeśli to o Tobie
Wierzę, że każdy może żyć z pasją, na własnych zasadach. Pomagam w tym, bo sam przeszedłem tę drogę.
Jeśli rozpoznajesz siebie w którejś z tych osób, zacznij od poradnika „Masz pasję. Jak zrobić z niej pomysł na własny biznes?”. Znajdziesz w nim cztery kroki od pomysłu do pierwszego klienta.
A jeśli wolisz porozmawiać, umów bezpłatną 20-minutową rozmowę.
Opowiedz mi o swojej pasji, a razem sprawdzimy, od czego najlepiej zacząć.
Passion Ventures